Częściej patrzę się na Wschód, chyba patrzę tam od zawsze…

Linkiem podróżuję

Opublikowany w Z głowy, Z netu przez Robert Danieluk w dniu 31/01/2009

Victror Proffesor

http://victorprofessor.livejournal.com/

Latam po linkach, tak właśnie odbywam fotograficzną podróż po rosyjskich fotoblogach, a co za tym idzie, po Rosji. Najchętniej dodałbym je wszystkie do swoich linków, ale po co? Jakiś czas temu wpadł mi link na fotobloga Victorprofessor, skąd pozwoliłem sobie zabrać owe zdjęcie i pokazać wam wszystkim. Wybrało to zdjęcie, bo kojarzy mi się dwukrotnie. Po pierwsze jest mroźne, a budynki za plecami tego muru są niczym te które sfotografowałem w Mińsku. W każdym razie polecam (o czym kiedyś już pisałem), podróżowanie po rosyjskich fotoblogach, które często przebijają nasze rodzime obrazy. Oczywiście nie ma tu nic z faworyzowania, ale po prostu znacznie ciekawiej na nie patrzeć.

Ja sam walczę ze sobą, jak by coś chciało mnie rozłożyć. Nie daje się, zbyt wiele do zrobienia, za tydzień koniec ASP.

Otagowano z:, ,

5 lat fotobloga

Opublikowany w Z fotobloga, Z głowy, Z netu przez Robert Danieluk w dniu 30/01/2009

Fotoblog ma już 5 latPięć lat temu wrzuciłem pierwsze zdjęcie na fotobloga. Traktowałem to jako zachcianka. Dwa tygodnie wcześniej kupiłem sobie pierwszą cyfrówkę. Atmosfera pierwszego zdjęcia, jakaś potrzeba, wrzucenie w sieć. Nazwa senq, to niczym tatutaż zrobiony za młodu. Dziś ta nazwa ma się nijak. Szczerze mówiąc to nie lubię jej. Gdzieś już o tym pisałem z czego się wywodzi, więc w paru słowach streszczę. Słuchałem piosenki Niemena Sen o Warszawie, wypadło słowo sen, gdzieś się logowałem i musiałem dodać jakaś literę, wypadło na q. Tak powstało. Ta nazwa dziś nie ma dla mnie żadnego znaczenia, najchętniej to bym ją zmienił. Jednak jeśli coś się już zaczęło nie będę tego zmieniał. Wiąże to się z linkami jakie ludzie przez te 5 lat poumieszczali, kojarzenie z nazwą. Bez zmian.

Przez te pięć lat treść fotobloga zmieniła się nie do poznania. Pierwsze zdjęcia były proste, szczere, czasem totalnie bez pomysłu. Fotoblog spełniał (teraz też jak jest, lecz w lekko innej formie) się jako pamiętnik, fotograficzny, myślowy i sentymentalny. Z czasem postanowiłem podpisać się pod swoimi pracami. Oczywiście te zdjęcia sprzed 5-ciu lat są mierne, mimo to żal ich kasować. Nawet nie chcę, a wielu tak po prostu zrobiło. Z czasem pojawiały się nowe lepsze zdjęcia, wynikające z mojego spojrzenia na świat. Zmieniał się pogląd, sprzęt, nowe pomysły i wpływy nowych ludźi. Od dłuższego czasu nie prowadzę statystyk dla fotobloga, ale przez ten cały czas odwiedziło go pewnie 750.000-800.000 widzów. To kupa klikania, oglądania moich zdjęć, czytania czasem głupkowatych myśli, czy oglądania wideo.

Fotoblogowanie niesie ze sobą wiele dobrych i złych rzeczy. Fotobloger (ja) publikuje fotografie, które są wycinkiem mojego życia. Wczoraj usłyszałem opinię (ważną), że takie upublicznianie się ingeruje mocno w moją prywatność (tak samo jak pisanie na blogu). To jest prawda, pokazuję swoje życie. Wielu obcych ludzi może wiedzieć w zasadzie dużo. Jednak przez te parę lat zbudowałem w sobie pewną granicę, której nie chcę przekroczyć. Pewne rzeczy są prywatne i nie będą publikowane. Publikacja treści musi przejść przez mojego mentalnego fotoedytora, który dojrzewa, ma humory i czasem sam nie wie czego chce.

Dziś fotoblog nie jest już tym czym był kiedyś. Nie mam ciśnienia na codzienne wrzucanie zdjęć. Nie wynika to w żaden sposób na znudzenie, ale zmianę podejścia. Fotoblog to tylko fotoblog, a nie miejsce do napinania się czy szpanowania. Dla mnie to projekt który trwa, czasem jak dziś mam ochotę go zamknąć, jednak jeśli wiem, że mogę coś jeszcze pokazać, kogoś poruszyć do myślenia, zarzucam te myśli.

Zielonego pojęcia nie mam co będzie dalej. Myślę, że fotoblog zakończy się z chwilą kiedy nie będę miał dla niego czasu. To nastąpi, a tak dziś mogę przejrzeć całe archiwum i zobaczyć jak towarzyszył mi każdego dnia. Wiele fotografii, wiele złych i dobrych komentarzy. Fotoblog dał mi dużo, dziś dzięki niemu poznałem wielu fascynujących ludzi. Jedna z nich jest dla mnie niczym “rodzina“.

Więc sobie i jemu życzę wytrwałości i cierpliwości. Miałem coś zorganizować z tej okazji, ale każdy dzień byłby na to dobry. Fotoblog ma 1827 dni, opublikowałem na nim 1479 postów w tym około 2130 fotografii.

Chwila

Opublikowany w Z głowy przez Robert Danieluk w dniu 29/01/2009

Tramwaj jechał powoli. Patrzyłem w białe okna w starej kamienicy. Były bezimienne, szare, zimne. Ludzie na schodach biegną do tramwaju. Pchają się, trącają. Wsiadają. Niesamowicie spojrzeć na nich, na to wszystko. Ten trawaj to ich absolut. Raz odczuwam piękno spokoju, by za chwile budzić się z wiatrem w głowie. Przeżyłem, czułem, dotykałem metafizyki. Nie czuję złości, chcę wszystkich mieć przy sobie. Czuję w środku, że stało się coś co ciężko pojąć prostymi słowami, jednocześnie wiedząc, że stało się piękno. W żaden sposób nie zmienia to postaci sprawy, że tęsknię, że mi głowa huczy od myśli. Zbieram to wszystko w jedno miejsce by za chwilę wszystko się rozbiegło. Układam minutę po minucie. Brakuje mi słów.

Wpis

Opublikowany w Z fotobloga, Z głowy przez Robert Danieluk w dniu 27/01/2009

Żadne słowa, żaden wpis. Błahostka.

Zapach sadu

Opublikowany w Z fotobloga, Z głowy przez Robert Danieluk w dniu 26/01/2009

Jezu Ufam TobieJezu Ufam Tobie

Spotkałem swoich Wujków, Ciocię (nazwijmy ją Ciocią, nie znam tych nazw), jej męża i córeczkę. Nie widziałem ich 13 lat. To kupa czasu. Pamiętam jak razem biegaliśmy po sadzie, a ja wlazłem gołą stopą w krowie gówno. Beztroskie czasy. Innego dnia siedziałem na czereśni i jak szalony objadałem się nimi. Kolejne ciepłe dni, smak zalewajki. Wieczorem jazda z Wujkiem po wodę do lasu. Tak mijały beztroskie, ciepłe i słoneczne dni lata. To właśnie tam w oborze zrobiłem swoje pierwsze zdjęcie. Pamiętam doskonale uczucie sadu, jego zapach i to czym był wyłożony. Raz po obiedzie zasnąłem pod drzewem. Ziemia była idealnie wyprofilowana. Ten kontakt z naturą, wsią, rodziną – cudowna sprawa. Dziś spotkaliśmy się w szpitalu. To znacznie nie fair, że rodzina spotyka się tak rzadko. Dziś za oknem próżno było szukać tego słońca, pachnącego sadu. Były tylko smutne oczy mojego Dziadka, które patrzyły na mnie. Tego nawet nie da się ocenić, opisać. Subtelnie dobierać słów, smakować każdej wspólnej chwili.

Who wants to live forever
Who wants to live forever….?

There’s no chance for us
It’s all decided for us
This world has only one sweet moment set aside for us

Nie ma słów, jest tylko muzyka pełna konkretnych wersetów. Słyszę je, czuję. Namacalnie. Nie fotografuję, nie chcę.