Nowa Warszawa
Kiedy pracowałem w korporacji, byłem zamknięty. Mam takie wrażenie kiedy odkrywam rozrastającą się Warszawę. Oczywiście do wszystkich miejsc nie dotrę, ale te co mogę to podziwiam. Rosną na Mokotowie nowe biurowce, tak samo prężnie jak na Woli. Na drugą stronę Warszawy nie jeżdżę. Nie potrzebuję, a jeśli nie muszę to tym bardziej pozostaję po mojej stronie.
Dziś byłem właśnie na Mokotowie (właściwie Służewiec). To chyba najbardziej rozwijająca się część miasta (architektonicznie). Podoba mi się, jednak wolałbym mieć więcej parków i użyteczniejszych elementów jak kolejny biurowiec, który zaraz zapcha się szczurami. Znam te szczury. Doskonale. Przechodziłem kładą i postanowiłem dla zabawy zrobić jakieś zdjęcia. Swobodnie. Dlatego wrzuciłem do plecaka mojego Canona G5. Ta seria jest szalenie udana.
Czas mija. W związku z pracami remontowymi nie mam siły na inne twórcze zabawy. Ciągłe brykanie po marketach budowlanych jest wszak miłe, ale nie na moje skromne nerwy. Na szczęście już za rogiem widać koniec, więc wtedy zajmę się tym czym mam się zająć. W weekend odetchnę od Warszawy, dotykając płucami Południowego Podlasia. Spotkania z rodziną to szalenie ważna rzecz. I ja się uczę życia – codziennie.
zostaw komentarz