24
Co raz większą przyjemność sprawa mi fotografowanie G5. No może do znudzenia to piszę, ale tak ma się sprawa. Zima w pełni. Idąc dziś do pracy strzeliłem parę kadrów, przypadkowo, opcja wielostrzał. Szkoda, że prędkość jest taka jaka jest, ale czasem wyjdzie coś ciekawego. Tak właśnie pojawił się owy Pan na mojej fotografii.
Historia tego aparatu jest prosta. Kupiłem ją dzięki pomocy Mamy (czasy kiedy nie pracowałem i nie musiałem), w styczniu 2004 roku. Potem gdy wróciłem do fotografowania, tak jakoś głupio wyszło, że miałem prawie 4 miesięczną przerwę w robieniu zdjęć, założyłem fotobloga. Później to już poszło jak z płatka.
Szacuję, bo dokładnej ilości nie podam, G5 zrobiłem ~150.000 zdjęć. Może nawet więcej bo po zmianie aparatu na lustrzankę, zdarzało mi się fotografować właśnie tym kompaktem. Swoją drogą kiedy dziś zostawiam ciężki aparat w domu, biorę tylko ten mały kompakcik, to czuję się lepiej. Nie wiem czy to wpływ pogody, samopoczucia, ale wychodzi mi to na dobre.
Dla wszystkich zainteresowanych (w tym całym przepychu sprzętu foto) wrzucam zdjęcie mojej kompanki wielu podróż. W zasadzie jeśli chodzi o mechanizm to raz mi dziczała. Ale wyłączyłem, włączyłem i działa!
Może chwilowo do niej wracam bo też reprezentuje sobą proporcje 4:3, które pozwalają mi pokazać więcej. Ma ten format swoje zalety, a niebawem pobawię się 6×7cm. Każdy ze sprzętów fotograficznych ma swoje wady i zalety. Świadome wykorzystanie ich, daje nam czasem niezłe efekty. Wystarczy tylko złapać i chwilę pomyśleć. A czy ja myślę? Tu nie, więc jest mi tak dobrze
7 komentarzy