Patelnia

Chwilę po godzinie 12. Na warszawskiej patelni grał człowiek z Atlantydy. Obok trzech “warszawskich” cierpów delektowało się muzyką. O dziwo dziś tekst był jakiś ambitniejszy, bez jaj i cyców – co jest tradycją tego “warszawskiego” grajka.

Chwilę po godzinie 12. Na warszawskiej patelni grał człowiek z Atlantydy. Obok trzech “warszawskich” cierpów delektowało się muzyką. O dziwo dziś tekst był jakiś ambitniejszy, bez jaj i cyców – co jest tradycją tego “warszawskiego” grajka.
“Komu dzwonią”
wlasciwie to slysze tu mieszakne kilku utworow, hehe
widzialem czlowieka 2 lata temu w Dublinie i ponownie w listopadzie zeszlego roku, brat widzial go jakis czas temu w Amsterdamie, a teraz widujemy go w Warszawie – jak on to robi?
Robert, kto to “warszawski cierp”?:P
Dawid, po zmianie miejsca zamieszkania, odkrywam że takich ludzi tu jest pełno. Popije, poawanturuje się. Po śmierdzi i pokrzyczy.
Pewnie w Lublinie też jest wielu takich “jego mości”.
Pozdrawiam Cię ciepło
ten pan, to pan Józek z programu “Lalamido”
dość znana postać, a nie byle grajek
ten pan to Witold Szymański, widzialem go ostatnio w sopocie, tam chyba przygrywa najczęsciej, jego teksty nie sa z najwyzszej polki, czasem wrecz trudno zrozumiec ich sens…tak czy siak to naprawde zabawny gosc
http://pl.wikipedia.org/wiki/Pan_Witek