Częściej patrzę się na Wschód, chyba patrzę tam od zawsze…

Też chcę

Opublikowany w Z fotobloga, Z głowy przez Robert Danieluk w dniu 12/03/2009

FOTOGRAFIA KANAPA STOPA PODŁOGAPodział w tym świecie na kumatych i mniej kumatych nie ma sensu. Ty jesteś amator, tamci są profesjonalistami. Dzielenie przy dzisiejszych prądach ma takie znaczenie jak miejsce w kolejce, poranek, bułki, serek o smaku paprykowym. Nie jestem dobrym krytykiem (są lepsi, najlepsi w tej dziedzinie – później ich mózgi i tak są betonowe), ale forma w jakiej się prezentuję światu, pozwala mi na wszystko. Ta granica jest tylko w mojej głowie. Świat jaki mnie otacza, ogranicza mnie jak każdego. Jednak by nie zwariować nadal nie będę dzielił świata na żadne części. Chciałbym, lecz nie mam na to siły (a może nie chcę mieć, będzie mi lepiej, wygodniej, leniwiej). Na ten przykład wykonałem kilka zdjęć (smaczniej brzmi – fotografii, prawda?). Położyłem nogę na kanapie, w towarzystwie kwartalnika. Tego szanowanego, mniej szanowanego, genialnego czy nudnego. Na okładce praca nieznanej osoby (tak wszyscy znają ten projekt). Potem gra nam podłoga, aparat. Zaczynamy to czuć, ja czuję. Na mojej stopie jest brud, najprawdziwszy. Reszta to kłamstwo, jakakolwiek fotografia, kłamstwo. Nie ma tu żadnej prawdy. Dziś chcąc na siłę dzielić ludzi na grupy, odczuwam stan zniesmaczenia i ograniczenia. Robi to się nam wszystko takie paradoksalne. Im dłużej mam styczność z fotografią, tym widzę w niej wielką przestrzeń. Codziennie robię krok dalej do tego czarnego wielkiego worka. Odkrywam nowe problemy, pytania i fascynacje. Nie robię wspaniałych zdjęć z miejsc gdzie mnie nie ma. Nie patrzę nikomu głęboko w oczy. Jestem sobą i wiem, jak wiele do zrobienia. Tu znowu zastrzymuję swoje myśli i zaczynam się głośno śmiać, jednocześnie szanując do bólu i miłości, tych wszystkich, dla których świat fotografii to nie tylko klik klik, chlast chlast. Cieszę się, że mogę być w tym miejscu w którym jestem. Położyć nogę na łóżku, popatrzeć na kolejne prace wyimaginowanych mistrzów. Jutro rano będę kupował bułki w sklepie. Sztuk pięć, godzina 7:30. Niby nic, nuda, codzienność, ale w tym jest potencjał. I ten kto go odkryje wygrywa. Znam tych którzy wygrywają. Chwała im i amen.

crw_0635.jpg

Opublikowany w Z głowy przez Robert Danieluk w dniu 12/03/2009

crw_0635.jpgJeden z wczorajszych obiadów.