Kiedyś

Warszawa. Wszyscy w pracy, w drodze do domu, w sklepach, w tramwajach. Gdzieś pomiędzy nimi ja. Podróżowałem gdzieś w imię pamięci po warszawskich drogach. Taki apel mi się nasuwa by mieszkańcy tego miasta myli się i nie szczali w wagonach.
Czekając na tramwaj zrobiłem to zdjęcie. Chciałem sfotografować ową Panią, ale co chwile znikała mi z kadru. Na szczęście na chwilę przystała i spojrzała na krajobraz Warszawy. Ten widok to jeden z tych moich ulubionych. Mógłbym stać na tym skrzyżowaniu i wpatrywać się w ścianę miasta – godzinami.
Ten szkielet wygląda niczym wyjęty ze starego albumu z lat 70-tych o Warszawie. Taka wcinka.
“nasuwa” przez “u otwarte”
pozdrawiam
Ok dzięki.
ta pani wygląda trochę jak moja babcia… podobny plaszczyk i berecik. szkoda, że nie widać twarzy