Częściej patrzę się na Wschód, chyba patrzę tam od zawsze…

Bliźni

Opublikowany w Z fotobloga przez Robert Danieluk w dniu 26/03/2009

Bliźni na chodnikuTen kto nie widział takiej sytuacji – szaleniec. Nie w tym rzecz. Wracając jak typowy Polak do domu na podwórku napotkałem człowieka, leżał na chodniku. Widok normalny, leży, pijany – wiadomo. Jednak kiedy widzę lezącego człowieka nie jestem obojętny – jakoś nie mogę! Podchodzę, patrzę czy żyje, żyje uff. Okazało się, że bił pijany w sztok. To jednak nie letnie południe, początek wiosny, mi zimno, a co dopiero lezącemu. No nic pijaczek chce bym dał mu spokój, zasnął. Wróciłem do domu, patrzyłem przez okno, a jego sąsiedzi (nie wiem), ludzie, ziemianie, tacy jak oni – w dupie wszystko. Jeden to nawet przeszedł mu nad głową…zadzwoniłem gdzie trzeba, przyjechali i bliźniego od zimnego uratowali. W tym wszystkim zadziwia mnie panująca znieczulica, sam jej kiedyś doświadczyłem. Przy okazji tego wydarzenia zrobiłem kilka zdjęć…

Bliźni mają checę, coś się w końcu dzieje, przerwali zupę, serial…

Odpowiedzi: 4

Subscribe to comments with RSS.

  1. kolek said, on 26/03/2009 at 8:35 pm

    az chce sie krzyknac ‘kurwa’ na tych wszystkich obojetnych, ktorzy sa obok :/

  2. burbie said, on 27/03/2009 at 12:22 am

    jednym zdaniem, załatwiłeś gościowi pobyt na wytrzeźwiałce. nie jestem do końca przekonany, czy to jest tam “gdzie trzeba”. A propos, bywając w Warszawie pomieszkuję kilkaset metrów od miejsca z tych zdjęć

  3. panq said, on 27/03/2009 at 7:48 pm

    znieczulica zaczyna byc normalka naszej codziennosci, przykry fakt:(

  4. Marek Jan Barański said, on 27/03/2009 at 11:20 pm

    Na wytrzeźwiałce jest powyżej zera. Jakbym się zapił do tego stanu i byłbym w takiej sytuacji, to byłbym takiemu “kapusiowi” autentycznie wdzięczny. Po kieszeni boli, ale jesteś pod nadzorem (na opiekę bym nie liczył) i nie zamarzniesz.


Dodaj komentarz