Bliźni
Ten kto nie widział takiej sytuacji – szaleniec. Nie w tym rzecz. Wracając jak typowy Polak do domu na podwórku napotkałem człowieka, leżał na chodniku. Widok normalny, leży, pijany – wiadomo. Jednak kiedy widzę lezącego człowieka nie jestem obojętny – jakoś nie mogę! Podchodzę, patrzę czy żyje, żyje uff. Okazało się, że bił pijany w sztok. To jednak nie letnie południe, początek wiosny, mi zimno, a co dopiero lezącemu. No nic pijaczek chce bym dał mu spokój, zasnął. Wróciłem do domu, patrzyłem przez okno, a jego sąsiedzi (nie wiem), ludzie, ziemianie, tacy jak oni – w dupie wszystko. Jeden to nawet przeszedł mu nad głową…zadzwoniłem gdzie trzeba, przyjechali i bliźniego od zimnego uratowali. W tym wszystkim zadziwia mnie panująca znieczulica, sam jej kiedyś doświadczyłem. Przy okazji tego wydarzenia zrobiłem kilka zdjęć…
Bliźni mają checę, coś się w końcu dzieje, przerwali zupę, serial…
az chce sie krzyknac ‘kurwa’ na tych wszystkich obojetnych, ktorzy sa obok :/
jednym zdaniem, załatwiłeś gościowi pobyt na wytrzeźwiałce. nie jestem do końca przekonany, czy to jest tam “gdzie trzeba”. A propos, bywając w Warszawie pomieszkuję kilkaset metrów od miejsca z tych zdjęć
znieczulica zaczyna byc normalka naszej codziennosci, przykry fakt:(
Na wytrzeźwiałce jest powyżej zera. Jakbym się zapił do tego stanu i byłbym w takiej sytuacji, to byłbym takiemu “kapusiowi” autentycznie wdzięczny. Po kieszeni boli, ale jesteś pod nadzorem (na opiekę bym nie liczył) i nie zamarzniesz.