Protest
Piękna sobota, słońce rozgrzewa ludzkie twarze. Przed godziną razem z Mateuszem, docieramy pod Hale Banacha. Za kilka minut ma rozpocząć się wiec w obronie bazarku. Stoimy wśród ludzi, jakieś krzyki, dyskusje. Wszyscy zebrali się w słusznej sprawie, tak jak nie znoszę KDT (Kupieckie Domy Towarowe), tak za bazarkiem stoję. Ten bazarek (Ochota/Szczęśliwice) to moje dzieciństwo. Gdy koledzy grali w piłkę ja szukałem tu ciekawych komiksów, dziś władze miasta chcą tu wybudować wielki budynek i zlikwidować handel w takiej postaci jakiej jest. Rozumiem.

Jednak nie rozumiem dlaczego wszystko sprowadza się do…Żydów. Fotografowałem spokojnie, nagle jedna Pani zapytała dla kogo pracujemy, oczywiście dla tej żydówy(!) Hanny Gronkiewicz-Waltz. Nagle poczułem się jak w Radiu Maryja. Rozumiem, że działania Pani Prezydent nie są słuszne, a ktoś w tym wszystkim chce zarobić, ale dlaczego do wszystkiego mieszają Żydów? Zresztą dźwięk jaki nagrałem mówi wiele. Potem Pani naciskała czy na pewno jej nie zrobiłem zdjęcia, że umiera, że się boi (czego?). Zmieniliśmy miejsce. Nagle znowu się pojawiła Pani i powiedziała, że jak zobaczy gdzieś swoje zdjęcie to pójdzie do…Lecha Kaczyńskiego. Znowu mówiła, że umiera. Wtedy się zdygałem. Nie chciałem mieć owej Pani na sumieniu i uciekliśmy. Ona gdzieś krążyła, my zniknęliśmy gdzieś między budami.
Trzeba jeszcze tam pochodzić i obfotografować, bo kto wie czy za jakiś czas znów na mapie Warszawy pojawi się kolejna mierna budowla, niszcząca wspomnienia, historię i miejsca pracy.
Kiedyś

Warszawa. Wszyscy w pracy, w drodze do domu, w sklepach, w tramwajach. Gdzieś pomiędzy nimi ja. Podróżowałem gdzieś w imię pamięci po warszawskich drogach. Taki apel mi się nasuwa by mieszkańcy tego miasta myli się i nie szczali w wagonach.
Czekając na tramwaj zrobiłem to zdjęcie. Chciałem sfotografować ową Panią, ale co chwile znikała mi z kadru. Na szczęście na chwilę przystała i spojrzała na krajobraz Warszawy. Ten widok to jeden z tych moich ulubionych. Mógłbym stać na tym skrzyżowaniu i wpatrywać się w ścianę miasta – godzinami.
Ten szkielet wygląda niczym wyjęty ze starego albumu z lat 70-tych o Warszawie. Taka wcinka.
Mój mistrz
Wczoraj zauważyłem na fasadzie Empiku na Nowym Świecie, wielką płachtę z zaskakującą informacją. Wiktor Suworow będzie podpisywał swoją najnowszą książkę. Postanowiłem nabyć kolejną książkę i jako wielki jego fan, zdobyć autograf. Dla tych wszystkich dla których owa postać jest totalnie obca, mogę w paru słowach określić o czym i jak pisze Suworow. Jego książki dotyczą zarówno działań organizacji w której był (GRU), a przede wszystkim o II Wojnie Światowej i porażce ZSRR. Na żywo, szalenie sympatyczny człowiek. Czekam na wolną chwilę i pochłonę kolejne fakty związane z historią. Uwielbiam.
Szczególnie godną polecenia jest książka “Kontrola“, moja ulubiona i jak się okazało, Suworowa także.

A wieczorem spotkanie z Przemkiem i jego rodziną. Super.
Patelnia

Chwilę po godzinie 12. Na warszawskiej patelni grał człowiek z Atlantydy. Obok trzech “warszawskich” cierpów delektowało się muzyką. O dziwo dziś tekst był jakiś ambitniejszy, bez jaj i cyców – co jest tradycją tego “warszawskiego” grajka.
