JP2
Źle się czułem, jakoś nieswojo, jak bym do tego nie należał. Tak właśnie minęła ta symboliczna godzina. Chciałem tam być wśród ludzi, zawsze to ciekawiej. Patrzeć i patrzeć jak na tego człowieka, śpiącego na reprezentacyjnej ulicy Warszawy. Menel. Tylko menel. Najważniejsze by znicz za JP2 zapalić. Ktoś na tym zarobi. Biznes. Nekrobiznes pełną gębą.
A dziś
Banan, zjadłem go. Jednak wcześniej napisałem na nim: Kosmos tolko dla mira! Wszak dla mnie nie potrzeba tłumaczenia, bo gdy po polsku mówię: kosmos tylko dla pokoju, w celach pokojowych, nie jest tym samym. Napis wyjątkowy.
Źle dziś spałem. Chyba pod wpływem “17 mgnień wiosny” zaczyna mi odbijać. Jest to niesamowite. W pracy niemiecka radiostacja, Sztirlic też przez takową ma kłopoty. We śnie jacyś Niemcy mnie nachodzą. Wieczorem idą ulicą, odczuwam gestapowski ogon. Serio wali mnie po łbie.
Pusto
Wizyty w miejscach gdzie spoczywają ludzie nie należą do przyjemności. Z reliktami przeszłości mam do czynienia na co dzień. Jednak kiedy człowiek pojawia się na cmentarzu odczuwa swoją pustkę, pewien rodzaj przenikającej samotności.
Nawet w takich miejscach najważniejszy jest pieniądz. Wszystko wszędzie kosztuje, wszyscy i wszystko wydziera Ci z portfela każdy grosz. Znieczulica, pazerność i puste prawa. Nie płacisz, kto inny będzie leżał na Twoich szczątkach.
Chcesz dobra płać, chcesz piosenkę na ślubie – smaruj. A tu kawałek kwiatu komuś wypadło, ktoś nie wcelował w śmietnik. I tak cały dzień.
Protest
Piękna sobota, słońce rozgrzewa ludzkie twarze. Przed godziną razem z Mateuszem, docieramy pod Hale Banacha. Za kilka minut ma rozpocząć się wiec w obronie bazarku. Stoimy wśród ludzi, jakieś krzyki, dyskusje. Wszyscy zebrali się w słusznej sprawie, tak jak nie znoszę KDT (Kupieckie Domy Towarowe), tak za bazarkiem stoję. Ten bazarek (Ochota/Szczęśliwice) to moje dzieciństwo. Gdy koledzy grali w piłkę ja szukałem tu ciekawych komiksów, dziś władze miasta chcą tu wybudować wielki budynek i zlikwidować handel w takiej postaci jakiej jest. Rozumiem.

Jednak nie rozumiem dlaczego wszystko sprowadza się do…Żydów. Fotografowałem spokojnie, nagle jedna Pani zapytała dla kogo pracujemy, oczywiście dla tej żydówy(!) Hanny Gronkiewicz-Waltz. Nagle poczułem się jak w Radiu Maryja. Rozumiem, że działania Pani Prezydent nie są słuszne, a ktoś w tym wszystkim chce zarobić, ale dlaczego do wszystkiego mieszają Żydów? Zresztą dźwięk jaki nagrałem mówi wiele. Potem Pani naciskała czy na pewno jej nie zrobiłem zdjęcia, że umiera, że się boi (czego?). Zmieniliśmy miejsce. Nagle znowu się pojawiła Pani i powiedziała, że jak zobaczy gdzieś swoje zdjęcie to pójdzie do…Lecha Kaczyńskiego. Znowu mówiła, że umiera. Wtedy się zdygałem. Nie chciałem mieć owej Pani na sumieniu i uciekliśmy. Ona gdzieś krążyła, my zniknęliśmy gdzieś między budami.
Trzeba jeszcze tam pochodzić i obfotografować, bo kto wie czy za jakiś czas znów na mapie Warszawy pojawi się kolejna mierna budowla, niszcząca wspomnienia, historię i miejsca pracy.
Bliźni
Ten kto nie widział takiej sytuacji – szaleniec. Nie w tym rzecz. Wracając jak typowy Polak do domu na podwórku napotkałem człowieka, leżał na chodniku. Widok normalny, leży, pijany – wiadomo. Jednak kiedy widzę lezącego człowieka nie jestem obojętny – jakoś nie mogę! Podchodzę, patrzę czy żyje, żyje uff. Okazało się, że bił pijany w sztok. To jednak nie letnie południe, początek wiosny, mi zimno, a co dopiero lezącemu. No nic pijaczek chce bym dał mu spokój, zasnął. Wróciłem do domu, patrzyłem przez okno, a jego sąsiedzi (nie wiem), ludzie, ziemianie, tacy jak oni – w dupie wszystko. Jeden to nawet przeszedł mu nad głową…zadzwoniłem gdzie trzeba, przyjechali i bliźniego od zimnego uratowali. W tym wszystkim zadziwia mnie panująca znieczulica, sam jej kiedyś doświadczyłem. Przy okazji tego wydarzenia zrobiłem kilka zdjęć…
Bliźni mają checę, coś się w końcu dzieje, przerwali zupę, serial…
zostaw komentarz