Vanessa
Typowe codzinniki. Worek pełen śmieci, brudów, nieużytków spożywczych. W dłoni jakieś listewki, worek. W drugiej dłoni jogurt pitny Danone (smak trauskawki, lubię). Wrzucam worek do kosza daleko od krawędzi pierwszego kosza (jest ich z reguły cztery). Mam takie poczucie, że Ci miejscy segregatorzy nie będą grzebać w mojej prywatności. Może to złudne, ale czuję się lepiej. Natomiast sam rzut należy do czystej przyjemności. Kultura.

Nagle pojawia się Vanessa, nazwa na potrzeby internetu. Zbliżam się do niej i patrzę w jej niewinność, brak poczucia wszystkiego i błogość. Jest fantomem, obrzydliwym, sztucznym i wzbudzającą w mojej osobie agresję, chęć silnego uwiecznienia, rejestracji. Wyjąłem aparat i zrobiłem kilka zdjęć. To jest chyba najbardziej udane.
Wracając do samego internetu i wszystkiego co się produkuje na jego potrzeby mam wrażenie, że wiele z tych prac nie powinno się pokazać. Podoba mi się jak artyści coś produkują, chowają do swoich magicznych szuflad i za jakiś czas pokazują pojedyncze egzemplarze swojej sztuki, działań. Też tak chcę. Mogę!
A ta Vanessa pewnie zaraz zniknie jak wszystko. Szczególną uwagę na śmietnik zasługuje informacja o zubożenie stajni Gazety Wyborczej (cieszę się, że tam nie pracuję, bo pewnie już bym nie pracował) o Jerzego Gumowskiego. Przyszłość prasy i tak jest jasna. Wszystkich fotografów / fotoreporterów zwolnią, działy fotograficzne pozamykają (-> Wprost), przecież dziś każdy fotografuje, a czytelnicy i widzowie chcą prostych obrazów. Tu przytaczam piękny uśmiech gwiazdy Jolanty Rutowicz – kto na to pozwala?
Myślę, że dobrą fotografię będzie można oglądać w takich miejscach jak w Piątek kiedy Wojtek Grzędziński pokazywał swoje fotografie z Gruzji, małe duszne pomieszczenia, dużo ludzi. Resztę chuj strzeli. Dziękuję.
Sztuka.pl

Po prawej dwie moje fotografie z ekspozycji wystawy Henryka Musiałowicza w Muzeum Powstania Warszawskiego.
Kino rosyjskie
Polska The Times. Dziś można kupić drugą DVD z dobrym filmem “Brat“. To żadna kryptoreklama, po prostu filmy rosyjskie są dobre, nawet bardzo dobre. Warto je znać, a skoro można kupić DVD za 5zł, więc o czym my tu rozmawiamy. Tydzień temu można było kupić “Kierowca dla Wiery“. Akacja działa się w latach 60-tych. Krym. Piękna sprawa.
Jakoś w tym roku załączyło mi się kolekcjonowanie takich filmów. W naszej (razem z Zuzią zbieramy) kolekcji jest seria filmów czeskich (także z Polska The Times). Z Wyborczej mamy “Czterdziestolatka“, “Stawkę większą niż życie“, a teraz zbieram “Siedemnaście mgnień wiosny“. Oprócz tego w wolnej chwili nadrabiam propagandowy klasyk polskiego serialu “07 zgłoś się“. Nigdy jakoś nie miałem zaparcia by za jednym razem obejrzeć te seriale. W kolejce jest jeszcze “Przygody psa Cywila” i “Czterej Pancerni i pies“. Zawsze to leci w telepudle, cztery razy w roku, ale oglądanie po kawałku mija się z celem. Ja tu wyszukać propagandowe zagrywki poprzedniej epoki, jak to ma się ze Sławkiem Borewiczem?
Lista filmów:
With love. Lilia – 12.12.09
Rzeka – 19.12.09
Happy bitrhday – 9.01.09
Wojna – 16.01.09
Of freaks and men – 23.01.09
Moskwa – 30.01.09
Przechadzka – 6.02.09
Schiza – 13.02.09
Mój brat Frankenstain – 20.02.09
EDIT:
Okazuje się, że filmów jest więcej, a były w sprzedaży w innych terminach jak te które podałem.
Kiedyś polskie…
Dziś w dłonie wpadła mi niesamowita książka. Książka to jednak za mało powiedziane. Jest to album o zabytkach. Z okładki wnioskuję, że jest do jedna z dwóch części. Jednak ta bardziej ciekawsza część Polski, II RP. Najbardziej zainteresowały mnie zdjęcia z ówczesnej Białorusi, rejony Lwowa pozostawiłem bez wszelakiego komentarza. Jakoś sentymentalnie bliżej mi do stron białoruskich jak ukraińskich. Postanowiłem zrobić na szybko parę reprodukcji z tego albumu. Jakość jest tu mniej istotna. Liczy się fascynująca treść.

Jak zobaczyłem to zdjęcie to aż mnie zmroziło. Pierwszy raz widziałem fotografię z tego miejsca. Jako dzieciak, siedziałem nad Bugiem i obserwowałem drugą stronę. Jak mówią mi mapy googli, nie ma już tego mostu. Jest tylko twierdza, w której bez bicia nie byłem. Jakoś zawsze mi nie po drodze, a w Brześciu byłem parę razy. No chyba, że się mylę co do lokalizacji. Ciężko dziś stwierdzić na miejscu jak było.

Ciekawy zamek Radziwiłów w Nieświeżu. Miałem okazję być tam dwukrotnie. Pierwszy raz w 2005 roku, kiedy to razem z Sergiuszem wracaliśmy z Polesia. Dzień wcześniej zrobiliśmy prawie 800km jego Ładomobilem. Fantastycznie. W tym roku też tam byłem. Niestety zamek jest remontowany i część zamku jest wyburzana. Co dalej? Nie wiem. Sergiusz na bank pokaże.

No i mamy Nowogródek. Jeśli dobrze kojarzę właśnie pod tymi filarkami, schowałem się z Sergiuszem i Konradem przed wielką ulewą. Sam Nowogródek jest miastem ciekawym. Samo to, że była to kiedyś Polska…Mickiewicz. Pogodne klimaty. Był sierpień 2006 roku.


No to zdjęcie to iście perełka. Zamek ten widziałem, aż trzy razy! (2005,2006,2008). Zamek ten jest na liście UNESCO. W dokładniejszą hisotrię tego miejsca nie będę się zagłębiał. Jak ktoś jest ciekawy to polecam najprostsze informacje pod tym linkiem. Jednak mimo wszystko warto spojrzeć jak to miejsce wyglądało te 70, 80 lat temu. W tym albumie pojawiły się, świetne portrety hucułów. Generalnie świetna sprawa. Może jeszcze uda mi się coś zreprodukować. Dodam, że większość, zdjęć zrobił Pan Bułhak. Wartość iście dokumentalna.
Most

No tak jak pisałem wczoraj, dziś udało mi się zeskanować film z mostu. Jednocześnie zeskanowałem film z pewnego budynku i muszę przyznać, że Fuji 400 ISO w ogóle nie zdał egzaminu. Wręcz dobił mi efekt mojej działalności na tym materiale. Ostre zdjęcia ale kiepsko naświetlone i jeszcze takie mi ziarno wywalił, że mówię NIE! Ale na szczęście na moście było już 200 ISO i jest fajnie, sympatycznie. Zresztą jak się jest w bardzo fotogenicznym miejscu to i wszystko fajnie wychodzi. Zdjęcia z mostu podobają mi się, ale gdybym tam wrócił raz jeszcze to bym zrobił lepsze. Jak ze wszystkim.
Jednocześnie bawię się cyfrową kamerką, ale format MPG jest szalenie upierdliwy. Może mam jakaś lewą wersję pewnego znanego programu do montowania, ale tego formatu po prostu nie łyka. Trochę mi przykro, ale muszę inną drogą go wrzucać. Mój sztandarowy program do robienia podcastów (Windows Movie Maker), wiesza się i nie chce współpracować z tym formatem. Ale ze mną ciężko w tym temacie wygrać, więc posiłkuję się innym softem. Ciągle szukam łatwiejszej drogi. Coś tam wrzuciłem (zobacz), ale muszę popracować nad jakością bo gdzieś jeszcze mam to opanowane w powijakach.
Dziś w ręce wpadł mi Przekrój. Przyznam się bez bicia, że ostatnio swoją prasówkę ograniczam do Rzeczpospolitej, Metra i Gazety Wyborczej. Ale mam takie ambicje by powoli olać Wyborczą. Jedyne na czym się skupić to Duży Format. Nie licząc Wysokich Obcasów to reszta to syf. Dziwne mam wrażenie, bo po ukazaniu się artykuły w Życiu Warszawy o SD80, to dochodzę do wniosku, że piszący ludzie nie mają pojęcia o czym piszą…trochę żenada.
No ale wrócę do Przekroju. Kiedyś wpadł mi link ze wspaniałymi zdjęciami z Kazachstanu i krajów ościennych. Konkretnie rozchodzi się o zdjęcia Christophera Herwiga. Cykl przystanków autobusowych. Do poczytania.
Cholernie mi się to podoba. Cieszę się, że ktoś wyłowił ten materiał i wrzucił na łama prasy.
3 komentarzy